Konwersja publikacji do formatów elektronicznych. Reflowable layout dla powieści, fixed-layout dla albumów, interaktywne flipbooki dla katalogów.
| Kryterium | EPUB Reflowable | EPUB Fixed Layout | Flipbook HTML5 |
|---|---|---|---|
| Najlepszy dla | Beletrystyka, teksty ciągłe, monografie | Albumy, książki dla dzieci, podręczniki | Katalogi, gazety, broszury |
| Czytniki / urządzenia | Kindle, Kobo, telefony, tablety, czytniki dedykowane | iPad (Apple Books), Kindle Fire, tablety | Każda przeglądarka, bez instalacji |
| Zachowanie layoutu | Tekst „płynie", adaptuje się do ekranu | Strona = obraz, identyczny wszędzie | Identyczny, z efektem przewracania kartek |
| Multimedia | Ograniczone (linki, podstawowe video) | Tak (audio, video, animacje) | Tak (najlepsze wsparcie multimediów) |
| Czas realizacji | 1-2 tygodnie | 1-2 tygodnie | minimum 2 tygodnie |
| Dystrybucja | Empik, Legimi, Amazon, Apple Books | Apple Books, własna strona | Hosting własny / strona klienta |
Strona książki nie zaczyna się od tekstu, lecz od pustki, która go otacza. Margines nie jest miejscem zmarnowanym, to miejsce, w którym oko odpoczywa przed powrotem do kolejnego wiersza.
Zbyt wąski odbiera stronie powietrze, zbyt szeroki rozrywa rozkładówkę na dwie osobne kartki. Klasyczne proporcje wywodzą się z rękopisów i nie są kaprysem.
Najwęższy bywa margines wewnętrzny, bo dopełnia go bliźniaczy margines strony sąsiedniej. Górny jest od niego nieco większy, zewnętrzny szerszy, a dolny najszerszy ze wszystkich.
Dolny dźwiga optycznie całą kolumnę. Gdy zabraknie mu kilku milimetrów, tekst zaczyna zsuwać się ku krawędzi i strona wygląda, jakby ktoś ją źle przyciął.
Czytelnik nigdy ich nie policzy, ale od razu poczuje, kiedy są źle dobrane.
Ten sam blok tekstu przesunięty o dwa milimetry w stronę grzbietu potrafi zmienić wrażenie z całej książki, choć nikt nie umie wskazać, co dokładnie się stało.
Dlatego marginesy ustala się na samym początku składu, zanim wleje się tekst. Każda późniejsza zmiana przełamuje wszystkie strony od nowa.
Siatka obok to ten sam podział na kolumnę i cztery marginesy, w proporcji, po którą sięgam najczęściej.
Klasyczne proporcje wywodzą się z rękopisów: margines wewnętrzny najwęższy, górny nieco większy, zewnętrzny szerszy, dolny najszerszy ze wszystkich.
To nie ozdoba. Kciuk trzyma książkę przy krawędzi zewnętrznej, więc tam potrzeba miejsca na palec, a dolny margines dźwiga optycznie całą kolumnę.
Układ stały zachowuje te odległości co do punktu, niezależnie od tego, na czym książka zostanie otwarta.
Kolumna nie musi stać pośrodku strony. Optyczny środek leży wyżej niż geometryczny, więc górny margines wychodzi mniejszy od dolnego.
Reguła jest stara i prosta: papier ma być widoczny. Strona zapisana po brzegi męczy, zanim czytelnik dojdzie do końca pierwszego akapitu.
Margines wewnętrzny czyta się inaczej niż pozostałe, bo dopełnia go bliźniaczy margines strony sąsiedniej.
Przy grubszym bloku trzeba mu dodać kilka milimetrów, inaczej wiersze zaczną uciekać w grzbiet.
Zewnętrzny jest szerszy, niż wielu się wydaje. To tam spoczywa kciuk i tam wzrok znajduje krawędź, o którą zaczepia kolejny wiersz.
Dolny zostaje największy. Kolumna ma wtedy na czym stać, a strona nie sprawia wrażenia zsuwającej się w dół.
Na ekranie telefonu ta sama zasada pracuje jeszcze mocniej: wiersz jest krótki, więc każdy błąd w odstępach widać od razu.
Na małym ekranie marginesy są jedynym, co odróżnia stronę książki od zwykłej strony internetowej.
Flipbook zachowuje je razem z całym układem, więc kartka wygląda tak samo jak w druku.
Zmienia się tylko sposób przewracania: zamiast palca na papierze, palec po szkle.
Dlatego skład pod telefon zaczynam od sprawdzenia, jak zachowa się najdłuższy wyraz w tekście.
Jeden taki wyraz w wąskiej szpalcie potrafi rozerwać cały akapit dziurami między słowami.
Napisz krótko o co chodzi: typ publikacji, planowane platformy (Empik, Legimi, Kindle), termin. Odpowiem z wyceną w ciągu 1-2 dni.